Instytut Filozofii
Wydziału Humanistycznego

środa, lipiec 26, 2017
Rozmiar Tekstu

Wywiad z Leszkiem Ludomirem

Kim jest człowiek, który przerwał mecz na mundialu

leszek2
 
Akcję trzeba zaplanować w szczegółach, znaleźć lukę w "zasiekach" i czekać, aż ochroniarza np. zaswędzi noga - opowiada Leszek Ludomir, filozof po Uniwersytecie Zielonogórskim, który wbiegł na murawę podczas meczu Niemcy-Ghana.

To była 52. minuta meczu w brazylijskiej Fortalezie. Chwilę wcześniej Niemcy wyszli na prowadzenie. Piłka stała na środku, gdy na murawę wbiegł półnagi brodacz. Zanim wyprowadził go ochroniarz, przybił piątkę z napastnikiem Ghany. Zdjęcia streakera obiegły cały świat. Ktoś w necie napisał: przecież to absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Leszek Ludomir ma 29 lat, pochodzi z Wrocławia. Szkołę średnią skończył w Poznaniu. Licencjat z filozofii zrobił na Uniwersytecie Zielonogórskim, a na studia magisterskie zapisał się do Krakowa - pracy dyplomowej nie obronił.

Globtroter, autostopowicz, poszukiwacz przygód, komik, prowokator. Zgadza się, bo co myśleć o człowieku, który rok temu nago wbiegł pod skocznię w Planicy, zaraz po skoku Piotra Żyły. W Fortalezie na nagim torsie wypisał numer telefonu i adres e-mail. To miało mu pomóc w zbiórce pieniędzy na powrotny bilet do Polski. Lubi porównania do Jimmiego Jumpa, katalońskiego agenta nieruchomości, który zasłynął ze spektakularnego przerywania imprez sportowych.

Streakerzy są zmorą organizatorów wielkich imprez sportowych. "Fani", którzy przerywają widowiska sportowe lub zakłócają porządek na nich doskonale wiedzą, że jest to zabronione. Nie zwracają jednak uwagi na konsekwencje, nierzadko bardzo wysokie kary finansowe.

Zaplanowałem to...

Paulina Nodzyńska: Skąd się wziąłeś w brazylijskiej Fortalezie?

Leszek Ludomir: Przyleciałem do Brazylii na krótko przed mundialem. To wydarzenie globalne, świetne miejsce na dobrą zabawę i wieeelkie emocje. Ponieważ to jednak droga zabawa (bilety, latanie), nie bez kozery napisałem "space for rent".

Zaplanowałeś wszystko, wiedziałeś kiedy wybiec z trybuny?

- Naturalnie, takie rzeczy planuje się z dużym wyprzedzeniem.

Jak? Masz znajomości w ochronie?

- Nie mam. Planujesz już podczas zakupu biletu na mecz. Oceniam, na którym stadionie może być mi najłatwiej. Gdy już mam bilet, docieram na miejsce. Podróżuję stopem i swój "domek" noszę prawie zawsze na plecach. Jednak przed akcją, żeby być spokojnym o bagaż, staram się wynająć jakiś tani pokoik w hostelu. Gospodarz jest zazwyczaj pomocny. Sam nie potrafię nic napisać sobie na plecach. Bieganie po ulicy, nagabywanie ludzi w języku, którego się nie zna? To zbyt duże wariactwo. Na samym stadionie, już na początku spotkania, staram się znaleźć lukę w tzw. zasiekach. Czekam na odpowiedni moment, na chwilę nieuwagi ochroniarza. I... po akcji. Oczywiście wolałbym wybiegać w momencie, kiedy na boisku dzieje się coś najbardziej interesującego, np. rzut karny, czy wolny. Ale to ochroniarz decyduje, kiedy drapie się po nodze albo koi pragnienie. Nie ja.

Ponoć odebrałeś 700 telefonów w ciągu godziny. Twój fanpage "lubi" już prawie 5 tys. osób.

- Przyznaję, że odzew kibiców z całego świata przeszedł moje oczekiwania. To przepotwornie miłe wsparcie, dodaje energii. Bardzo za to dziękuję.

Zebrałeś na bilet powrotny do Polski? Przyznaj się, ile na takiej akcji można zarobić?

- Trochę (śmiech). Naturalnie nie mogę zdradzić kwoty, ale powiem, że trochę się udało. Jestem dobrej myśli.

Chcesz być polskim Jimmym Jumpem? Profesjonalnym streakerem?

- Moją ambicją jest, żeby ludzie mówili o Jumpie jak o prekursorze, ale o mnie jak o tym, który wprowadził tę sztukę na wyższy poziom. Nie chcę być tylko streakerem, interesuje mnie coś bardziej w stylu pro-streaker. Taki... master of art. (śmiech).

Można z przerywania imprez uczynić filozofię życia?

- Mam nadzieję, że przerywanie imprez to nie będzie tylko hobby... Albo inaczej. Będzie to główne hobby.

Do czego przydają ci się studia filozoficzne, które skończyłeś w Zielonej Górze?

- Oczywiście, że się przydają! W przeciwnym razie prawdopodobnie nie robiłbym tego, co robię.

Dlaczego akurat Zielona Góra?

- Zdecydowałem się na małe zielonogórskie zagłębie po niepowodzeniu w Poznaniu. I dobrze się stało. Studia w Zielonej Górze to był niezwykły, cenny, merytorycznie wartościowy czas. Ale też bajecznie rozrywkowy.

Co będziesz robił, jak wrócisz do Polski?

- Nie przewiduję stałego etatu. Współpracuję ze szkółką narciarską w Zieleńcu. Mam pięć miesięcy na jej organizację.

Żadnych akcji?

- No nie. Coś się wydarzy. Dużego.

Nasi absolwenci

Poznaj losy absolwentów Instytutu Filozofii UZ:


 Rozmowa z mgr Mają Suchecką

Filozof człowiek zadumany, rozmyślający nad sensem istnienia, analizujący z każdej perspektywy stan i naturę rzeczy, a może to tylko stereotyp i jak to ze stereotypami bywa, należy je podważyć… O tym, jak jest naprawdę, opowie Maja Suchecka, absolwentka kierunku filozofia na Uniwersytecie Zielonogórskim.


 Rozmowa z mgr Katarzyną Turonek

Myślę, więc jestem, prawił Kartezjusz. Można by sparafrazować – studiuję, więc pracuję – tak chciałby powiedzieć każdy absolwent studiów filozoficznych. Czy te studia uczą myśleć w nieszablonowy sposób i potrafią być sposobem na życie? Co robią absolwenci filozofii? Czy zdecydowaliby się ponownie studiować tę dyscyplinę? Na te i na inne pytania odpowiada Katarzyna Turonek, absolwentka filozofii na Uniwersytecie Zielonogórskim.


 mgr Krzysztof Włodarski - polski muzyk, kompozytor, reżyser, artysta malarz, grafik oraz tatuażysta. Jest również absolwentem Croydon Art College. 28 października 2014 ukazał się nowy album jego zespołu, Witchmaster, zatytułowany "Antichristus ex utero".


 mgr Łukasz Henel - z wykształcenia magister filozofii i informatyk. Napisał już 4 książki:

- o filozofii dla młodzieży: Lekcja filozofii i Wśród mędrców starożytności;

- powieści grozy: On i Szkarłatny blask.

Publikował również opowiadania w magazynach Nowa Fantastyka, Esensja i Qfant. Obecnie pracuje jako nauczyciel oraz copywriter. Prowadzi także bloga poświęconego popularyzacji nauczania filozofii w szkołach. Jego fascynacja tym, co tajemnicze i niewytłumaczalne, zaowocowała napisaniem powieści grozy. Ma dobre recenzje i na portalach społecznościowych, i na kulturalnych.


lic. Leszek Ludomir - absolwent studiów licencjackich w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Wprawdzie nie może pochwalić się wybitnymi osiągnięciami zawodowymi, ale zasłynął na cały świat tym, że wbiegł na murawę, przerywając na moment mecz Niemcy - Ghana rozgrywany podczas piłkarskich Mistrzostw Świata w Brazylii w 2014 roku. Pominąwszy grę piłkarzy polskiego pochodzenia - Lukasa Podolskiego i Miroslava Klose - w reprezentacji Niemiec, był to jedyny polski - i, trzeba przyznać, sympatyczny - akcent na tym mundialu. Wyczyn ten miał pomóc Leszkowi w uzbieraniu pieniędzy na bilet powrotny do Polski. Zobacz notki prasowe wraz ze zdjęciami.

W Gazecie Wyborczej z 27 czerwca 2014 ukazał się też wywiad z Leszkiem Ludomirem, w którym dobrze wypowiada się o studiach filozoficznych w Zielonej Górze. Oto fragment wywiadu:

Do czego przydają ci się studia filozoficzne, które skończyłeś w Zielonej Górze?

- Oczywiście, że się przydają! W przeciwnym razie prawdopodobnie nie robiłbym tego, co robię.

Dlaczego akurat Zielona Góra?

- Zdecydowałem się na małe zielonogórskie zagłębie po niepowodzeniu w Poznaniu. I dobrze się stało. Studia w Zielonej Górze to był niezwykły, cenny, merytorycznie wartościowy czas. Ale też bajecznie rozrywkowy.